Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Autor Wątek: "Amatorstwo" Zodiaka przy Lake Herman Road + mnóstwo wiarygodnych faktów  (Przeczytany 90 razy)

Offline Golzago

  • Patrolman
  • *
  • Wiadomości: 1
    • Zobacz profil
Pozwolę sobie podzielić się kilkoma informacjami na temat pierwszej uznawanej oficjalnie zbrodni Zodiaka. Poniższe fakty wynotowałem, czytając raporty, artykuły prasowe, przeglądając szkice i zdjęcia dostępne tutaj: http://www.zodiackillerfacts.com/gallery/index.php?cat=11. Informacje, które sam wyszukałem w internecie lub które są moimi opiniami, zaznaczyłem kolorem w taki sposób.

Cofnijmy się zatem do 20 grudnia 1968 r.

O godzinie 23:25 dwóch policjantów – William T. Warner i kapitan Daniel Pitta – w trakcie rutynowego patrolu otrzymało niepokojące zgłoszenie. Stella Borges zwróciła ich uwagę, mrugając światłami i trąbiąc klaksonem, a gdy ci zapytali o to, co się stało, oświadczyła, że przy drodze biegnącej nieopodal jeziora Herman (zbiornik wodny pomiędzy miejscowościami Vallejo i Benicia w Kalifornii) ujrzała zwłoki dwóch osób, jadąc tamtędy samochodem. Funkcjonariusze natychmiast popędzili we wskazane miejsce, gdzie dotarli trzy minuty później. Otoczenie zaliczało się do dość odludnych, a po zapadnięciu zmroku panowały tam niemal egipskie ciemności. Z powyższych względów ulica służyła jako zaułek dla zakochanych, o czym powszechnie wiedziano w okolicy.

Miejsce zbrodni było tak naprawdę placykiem przy szosie, który następnie przechodził w ścieżkę wiodącą do przepompowni. Ścieżka ta była zabezpieczona bramą.


Miejsce zbrodni z czerwca 2011. Nie zmieniło się znacznie od 1968 r. Zwracam uwagę na symbol Zodiaka narysowany na jednym ze znaków przez jakiegoś dowcipnisia. Na marginesie: w żadnym z miejsc ataków Zodiaka, o ile mi wiadomo, nie znajduje się choćby tablica upamiętniająca ofiary. Link do miejsca zbrodni w Mapach Google.


Policjanci zastali tam ciała dwójki nastolatków. Najpierw odnaleziono dziewczynę leżącą na lewym policzku w kałuży krwi. Znajdowała się w odległości ponad ośmiu metrów* od stojącego nieopodal czterodrzwiowego samochodu marki Rambler z 1961 r.** w kolorze ciemno- i jasnobrązowym. Spoczywała głową w stronę auta.

* Dane różnią się od siebie. Funkcjonariusze, którzy jako pierwsi pojawili się na miejscu, oszacowali odległość na ok. 7,5 m. Szkic z miejsca zbrodni określił tę wartość jako 8,69 m (28 stóp i 6 cali), zaś w raporcie biura szeryfa hrabstwa Solano wskazano zaskakująco niską odległość – ok. 3 m. W jednym miejscu spotkałem się z sugestią, że ostatnia wartość wzięła się stąd, że została przez kogoś z policji błędnie przepisana z notatek. Otóż policjant na miejscu zbrodni napisał pierwszą cyfrę 2 w sposób przypominający symbol ~. Zostało to potraktowane jako "w przybliżeniu 8 stóp i 6 cali", zamiast 28 stóp i 6 cali.

** Warner i Pitta podali w raporcie rok 1960. Pozostałe źródła wskazywały, że auto pochodziło z rocznika 1961. Jest to bardziej prawdopodobne, ponieważ – chociaż nigdzie nie wymieniono z nazwy modelu – ze zdjęć wynika, że chodzi prawdopodobnie o czterodrzwiowego ramblera classic w wersji kombi – a te produkowano od 1961 r.



Auto, przy którym znaleziono Betty Lou Jensen i Davida Faradaya - prawdopodobnie na policyjnym parkingu.

Następnie w bezpośrednim sąsiedztwie samochodu natrafiono na ciało chłopaka, który zwrócony był twarzą do góry, nogami w kierunku prawego tylnego koła pojazdu. Jego prawy policzek znaczył siniak, a część włosów, ręce i rękawy koszuli pokrywała krew. Noszony przez niego sygnet trzymał się jedynie na końcówce środkowego palca lewej dłoni. Prawe przednie drzwi auta były uchylone, wszystkie pozostałe – zamknięte i zatrzaśnięte.

W raporcie policyjnym odnotowano, że młody człowiek intensywnie krwawił z rany w czaszce. Warner dostrzegł, że ofiara wciąż oddycha, toteż kapitan Pitta wezwał ambulans. Dziewczyna, w przeciwieństwie do chłopaka, nie dawała żadnego znaku życia; jej zgon stwierdzono po pojawieniu się na miejscu zbrodni doktora Byrona Sanforda oraz koronera hrabstwa Dana Horana. Niestety, pomimo udzielonej pomocy medycznej, po pewnym czasie chłopak również zmarł. Zgon stwierdzono pięć minut po północy.

Dalsze oględziny pozwoliły odnaleźć damską torebkę należącą do zmarłej, wraz z rzeczami osobistymi. Wkrótce denatkę zidentyfikowano jako Betty Lou Jensen, mieszkankę Vallejo i uczennicę Hogan High School, urodzoną 22 lipca 1952 r., zaś młodzieńcem okazał się David Faraday, również pochodzący z tego miasta uczeń Vallejo Senior High School, urodzony 2 października 1951 r. W dniu zabójstwa mieli zatem odpowiednio szesnaście i siedemnaście lat.

Przyczyną śmierci młodych ludzi były rany postrzałowe skutkujące rozległymi krwotokami. Łącznie przy Lake Herman Road znaleziono dziesięć łusek* amunicji Western Super X wystrzelonych z broni kaliber 0,22 cala.

* Dziewięć łusek przekazano do badań balistycznych w Sacramento. O dziesięciu mowa jest w raportach policyjnych; tyle też zaznaczono na szkicach z miejsca zbrodni.

W wyniku oględzin miejsca zbrodni  oraz następujących sekcji zwłok odnaleziono jedynie 7 pocisków:
  • 2 utkwiły w samochodzie ofiar;
  • 1 zabił Faradaya, był w jego czaszce;
  • 4 związane były z Jensen: 2 odzyskano z jej ciała w czasie sekcji zwłok, 1 znaleziono w jej garderobie (zatrzymał się tam po przejściu przez ciało), ostatni 1 znajdował się obok zwłok nastolatki (również po penetracji ciała).

Jednocześnie Faraday miał tylko 1 ranę postrzałową głowy (kula weszła za lewym uchem), natomiast w zwłokach Jensen doktor Shirai, anatomopatolog, doliczył się 5 ran wlotowych w prawej części pleców (3 przy klatce piersiowej i 2 w okolicy lędźwiowej) oraz 3 ran wylotowych. Oznacza to, że trzech pocisków nigdy nie odnaleziono, z czego jedna kula zaginęła po przejściu przez ciało szesnastolatki - ten strzał musiał być więc zadany z bardzo bliskiej odległości.

Kule w aucie nie były wiązane przez śledczych ze strzałami oddanymi w kierunku ofiar – traktowano je raczej jako pewnego rodzaju strzały ostrzegawcze mordercy. Pierwszy pocisk wszedł przez tylne prawe okno i utknął po lewej stronie auta. Drugi wystrzelono w panel pod dachem powyżej tego samego okna. Warto zwrócić uwagę, że ofiary wyszły z samochodu w kierunku strzelca, a nie uciekały w przeciwną stronę.

Udało się ustalić, że najprawdopodobniej strzelano z pistoletu J. C. Higgins model 80; była to jedyna broń w policyjnym rejestrze, której charakterystyka odpowiadała broni użytej tamtego zimnego, grudniowego wieczoru. Przestępca swój egzemplarz mógł zdobyć niezwykle łatwo – pod nazwą „J. C. Higgins” sieć sklepów Sears sprzedawała różne produkty, w tym broń palną, do 1961 r., również drogą wysyłkową. Morderca mógł także pozostać praktycznie anonimowy: dopiero na krótko przed atakiem przy Lake Herman Road, w bezpośrednim następstwie zabójstwa Roberta F. Kennedy'ego, brata prezydenta Johna F. Kennedy'ego – również zastrzelonego, oraz kilku innych zamachów z użyciem broni palnej, uchwalono w USA ustawę Gun Control Act of 1968, która zabraniała sprzedaży wysyłkowej broni.

Numery seryjne zachowanych do dzisiaj egzemplarzy omawianej dwudziestkidwójki są stosunkowo niskie, tak że wydaje się, że zaledwie kilkaset sztuk tych pistoletów znalazło właścicieli. Broń ta pojawiła się w asortymencie sieci Sears nie wcześniej niż w roku 1957, więc łącznie sprzedawano ją przez okres ledwo czterech bądź pięciu lat. Jeżeli zabójca rzeczywiście z niej korzystał, czego nie można być wszak stuprocentowo pewnym, to zdecydował się na rzadki, raczej budżetowy model broni o niewielkim kalibrze.



Pierwsza strona instrukcji broni, której mógł użyć Zodiak przy Lake Herman Road. Jak widać na okładce, magazynek mieścił 10 kul - dokładnie tyle strzałów oddano w noc 20 grudnia. Pełna instrukcja dostępna tutaj.

Konkluzja badań balistycznych miała również wydźwięk pesymistyczny: broń – z jakiejkolwiek strzelano – pozostawiła na pociskach, które wydostały się z jej lufy, tak niewiele znaków charakterystycznych, że nawet odnalezienie narzędzia zbrodni mogłoby nie wystarczyć do jednoznacznego powiązania pistoletu z użytą amunicją. Faktycznie David Q. Burd z Departamentu Sprawiedliwości w Sacramento, osoba odpowiedzialna za badanie łusek i pocisków w tej sprawie, nie potrafił nawet dostrzec pod mikroskopem dostatecznych podobieństw pomiędzy dowolną parą znalezionych na Lake Herman Road kul – tak bardzo brakowało na nich cech indywidualnych broni, choć część pocisków zachowała się w dobrym stanie.

Kolejny łut szczęścia sprawcy związany był z brakiem śladów stóp lub opon samochodowych na miejscu zbrodni; temperatura wynosząca ok. pięć stopni Celsjusza poniżej zera skutecznie zmroziła ziemię, w której nie odbił się żaden odcisk. Po oględzinach ubrań ofiar, eleganckich i nienagannie schludnych, uznano też, że na placu niedaleko przepompowni nie doszło do walki. Ogólnie rzecz biorąc, poza łuskami i wystrzelonymi kulami napastnik nie pozostawił po sobie właściwie żadnych śladów.

Wreszcie należało określić motyw zbrodni. Miejsce zbrodni było nienaruszone, brakowało dowodów świadczących o molestowaniu seksualnym lub rabunku. Z oczywistych względów (brak broni w pobliżu) można też było odrzucić hipotezę o zabójstwie dziewczyny przez Davida, a następnie popełnieniu przez niego samobójstwa. Fakty przemawiały za tym, że tego wieczoru para spotkała kogoś, kto nie wahał się zabić, a następnie oddalił się, zabierając broń ze sobą. A jako że okolica to łąki, pola i szosa, wydawało się, że napastnik korzystał z własnego samochodu.

Policja postanowiła prześwietlić życie Jensen i Faradaya. Szybko okazało się, że żadne z dwojga młodych ludzi nie miało kryminalnej przeszłości. Poznali się zaledwie tydzień wcześniej, gdy dekorowali salę na festiwal muzyczny. Najwyraźniej była to miłość od pierwszego wejrzenia.


Betty Lou Jensen i David Faraday. Niech spoczywają w pokoju wiecznym.

Ich związek chyba nie spodobał się niejakiemu Richardowi, określanemu także jako Ricky. Był szesnastolatkiem, z którym Betty Lou Jensen spotykała się wcześniej. Starsza siostra ofiary, Melodie, zeznała, że siostra zwierzyła się jej przed śmiercią, iż tamta obawiała się Ricky'ego: chłopak miał grozić Jensen, że powie jej rodzicom o tym, że dziewczyna pali i umawia się z chłopcami; straszył ją też pobiciem Davida. Podejrzewano go, że zakradał się pod dom i podglądał Betty Lou; rodzina znajdowała następnego poranka otwartą furtkę. Kiedy na dodatek wyszło na jaw, że Ricky mógł mieć dostęp do samochodu oraz był już notowany za włamanie, skupił na sobie uwagę śledczych.

Ten trop prowadził jednak donikąd. Chłopak nie przyznał się, by wypowiadał pogróżki pod adresem Faradaya, a na Jensen chciał donieść, ponieważ nie aprobował faktu, że pali. Przedstawił też solidne alibi: w noc zabójstwa przebywał w domu, ponieważ odbywało się małe przyjęcie urodzinowe, na którym podawano kawę i ciastka. Razem z nim było tam kilka osób z rodziny, w tym policjant, i chociaż goście opuszczali przyjęcie o różnych porach, matka potwierdziła, że Ricky tego wieczoru nigdzie nie wychodził. Nie wolno mu było również przebywać poza domem po 21, zwłaszcza w weekendy. Wszyscy – i rodzina, i znajomi – jednoznacznie oświadczali, że chłopak nie ma dostępu do broni. Ricky położył się spać o 23:30, a o śmierci Jensen i Faradaya dowiedział się następnego dnia.

Śledczy mimo to byli dociekliwi. Zaproponowali badanie wariografem. Ricky początkowo wyraził zgodę na udział w badaniu, lecz później rodzina uznała, że nie powinien tego robić: wiedzieli dobrze, gdzie się znajdował wieczorem 20 grudnia i wykorzystanie wykrywacza kłamstw poczytywali jako zbędne.

Nadal przesłuchiwano członków rodzin zmarłych oraz ich przyjaciół, przeszukano szkolną szafkę Betty Lou. Nie znaleziono więcej żadnego podejrzanego ani nawet motywu tak okrutnej zbrodni. Nikt nie widział powodu, dla którego ktoś chciałby zabić ją albo Davida.

Co natomiast może powiedzieć sekcja zwłok ofiar? Na ciele Jensen nie znajdowały się ślady prochu z wyjątkiem najwyżej położonej rany postrzałowej oraz pojedynczego ziarna prochu przy kolejnej ranie, co mogło być jednak spowodowane przeniesieniem materiału na samej kuli. Można wyprowadzić z tego faktu następujący wniosek: gdy padł pierwszy i, być może, drugi strzał, ofiara była bliżej sprawcy. Jensen niewątpliwie poruszała się, kiedy zabójca raz za razem pociągał za spust; zapewne uciekała. Potwierdza to krwawy ślad prowadzący od samochodu do ciała Jensen. Ułożenie jej ciała z głową w kierunku agresora, przy braku ran wlotowych z przodu klatki piersiowej, wskazywało, że pod koniec krótkiego biegu przemieszczała się bardzo wolno, a może nawet stała lub - poważnie raniona - kucała*.

* Być może ostatnie twierdzenie nie jest wzięte z raportu policyjnego, lecz jest czyjąś sugestią. Nie potrafię tego obecnie określić.

Strzał do Faradaya oddano natomiast z bliska. Niewątpliwie nie jest prawdziwa teza, jakoby chłopak został postrzelony i upadł, gdy wychodził z auta. Jego ciało znaleziono przy tylnym kole pojazdu, obok zamkniętych, zaryglowanych drzwi.


Fotografia z miejsca zbrodni. Po prawej rambler ofiar; na środku kałuża krwi powstała z rany postrzałowej głowy Davida Faradaya. Przygnębiający widok.

Chronologia wydarzeń z 20 grudnia 1968 r.:

  • 20:00 – Betty Lou Jensen przedstawiła w swoim domu Davida Faradaya rodzicom.
  • 20:20 – Jensen i Faraday opuścili dom Betty Lou.
  • 20:30 – Nastolatkowie przybyli do domu przyjaciółki Sharon.
  • 21:00 – Para wyjechała od Sharon.
  • 22:15 – Ofiary widziane na placyku przy Lake Herman Road, późniejszym miejscu zbrodni.
  • 23:05 do 23:10 – Państwo Homer widzieli auto ofiar zaparkowane przed bramą wjazdową do przepompowni. Młodzi ludzie siedzieli na przednich siedzeniach.
  • Po 23:10 – Obok miejsca zbrodni przejeżdżali dwaj myśliwi w czerwonym pick-upie. Odnotowali obecność ramblera, jednak nie dostrzegli nikogo w pobliżu, ponieważ ofiary bardzo nisko opuściły oparcia foteli w samochodzie.
  • 23:14 – Pracownik Humble Oil Company jechał Lake Herman Road do pracy na nocną zmianę. Zauważył samochód ofiar oraz inne, niezidentyfikowane auto stojące bardzo blisko niego, po prawej stronie ramblera. Drugi pojazd opisał jako ciemny, bez chromowań, ani mały, ani duży. Nie zapamiętał rejestracji ani marki samochodu, jak też nie dostrzegł żadnych osób w pobliżu.
  • Chwila po 23:14 – Być może godzina zabójstwa Jensen i Faradaya. Ten sam mężczyzna udający się do pracy, odjeżdżając dalej, usłyszał odgłos przypominający dźwięk wystrzału. Następnego dnia przeczytał o zbrodni w gazecie, skojarzył fakty i skontaktował się z policją.
  • 23:20 – Stella Borges, wraz z córką i teściową, kierowała się w stronę Benici. Spostrzegła ramblera z uchylonymi drzwiami oraz dwie osoby leżące na ziemi. Nie zatrzymała się, tylko ruszyła szybko w poszukiwaniu policji.
  • 23:25 – William Warner i Daniel Pitta przyjęli podczas patrolu zgłoszenie od kobiety.
  • 23:28 – Warner i Pitta na miejscu zbrodni.

Można zauważyć, że: od momentu zabójstwa do pojawienia się pierwszej osoby na miejscu zbrodni mija ok. 6 minut; od momentu zabójstwa do chwili, gdy policja dowiedziała się o zbrodni - mija ok. 11 minut; od momentu zabójstwa do przybycia policji na miejsce zbrodni upływa ok. 14 minut. To bardzo wąski przedział czasowy.

Zwróćmy uwagę jeszcze na jeden fakt: w jaki sposób Zodiak udoskonalił swój sposób działania w kolejnym ataku przy Blue Rock Springs?
- Poprawił skuteczność strzelania, biorąc w drugą rękę większą latarkę, zamiast przymocowywać mniejszą do lufy pistoletu (stwierdził, że tak postąpił przy Lake Herman Road w napisanym później liście).
- Uniemożliwił ucieczkę ofiarom, stając autem za samochodem ofiar, a nie z boku.
- Uniemożliwił ucieczkę ofiarom, strzelając do nich, gdy jeszcze znajdowali się w samochodzie. Nie pozwolił im wysiąść.
- Zmienił broń na inną, o większym kalibrze.


Podsumowując, wydaje się, że nie wszystko na Lake Herman Road przebiegło zgodnie z planem Zodiaka. Był zmuszony improwizować, co wskazuje na - jeszcze! - niewielkie doświadczenie w tej materii. Być może pomiędzy nim a ofiarami wywiązała się dyskusja - jak wytłumaczyć, że młodzi ludzie wysiedli w kierunku napastnika?
 Zasugerowano też w internecie, że David mógł próbować początkowo wycofać samochodem. Jedna z ofiar próbowała uciec; napastnik interweniował. Nie można wykluczyć, że właśnie wtedy chybił dwukrotnie. Ostatecznie opróżnił cały magazynek. Świadkom i policji wymknął się o włos. Geniusz zbrodni i znakomity strzelec?

Offline Sam

  • Inspector
  • *
  • Wiadomości: 494
    • Zobacz profil
Zasadniczo. Duzo informacji i ciekawe i trafne spostrzezenia. Tekst godny pochwaly.
  • Zbrodnia nie może być doskonalsza od człowieka, który ją popełnił.

Offline Sam

  • Inspector
  • *
  • Wiadomości: 494
    • Zobacz profil
  • 23:14 – Pracownik Humble Oil Company jechał Lake Herman Road do pracy na nocną zmianę. Zauważył samochód ofiar oraz inne, niezidentyfikowane auto stojące bardzo blisko niego, po prawej stronie ramblera. Drugi pojazd opisał jako ciemny, bez chromowań, ani mały, ani duży. Nie zapamiętał rejestracji ani marki samochodu, jak też nie dostrzegł żadnych osób w pobliżu.
  • Chwila po 23:14 – Być może godzina zabójstwa Jensen i Faradaya. Ten sam mężczyzna udający się do pracy, odjeżdżając dalej, usłyszał odgłos przypominający dźwięk wystrzału. Następnego dnia przeczytał o zbrodni w gazecie, skojarzył fakty i skontaktował się z policją.

James Owen

http://www.zodiacciphers.com/zodiac-news/james-owen-the-dark-car
  • Zbrodnia nie może być doskonalsza od człowieka, który ją popełnił.