Sprawa Zodiaka
unsolved.cba.pl

Pokaż wiadomości

Ta sekcja pozwala Ci zobaczyć wszystkie wiadomości wysłane przez tego użytkownika. Zwróć uwagę, że możesz widzieć tylko wiadomości wysłane w działach do których masz aktualnie dostęp.


Wiadomości - Jesper

Strony: 1 2 3 4 5
16
Inspektor Donald A. Fouke zmarł 29 stycznia 2020 roku. W SFPD służył w latach 1964-1990. Wobec tego jedyną żyjącą osobą, która bezsprzecznie widziała Zodiaka z bliska bez zasłoniętej twarzy jest 71-letni Michael Mageau.

Źródła:
https://sfwidowsandorphans.org/february-2020-minutes/
https://www.coosbayareafunerals.com/obituary/DonaldA-Fouke

17
Przemyślałem nieco sprawę i doszedłem do wniosku, że takie wspólne oglądanie "Zodiaka" Finchera (nawet w kameralnym gronie) byłoby naprawdę fajnym doświadczeniem. Mimo, że w ankiecie zadeklarowałem poparcie jedynie dla czatu na forum, to jeśli serwer na Discordzie by powstał, możesz liczyć na moją obecność black_99 :).

18
Oczywiście, Darlene mogła znać z widzenia Allena. Jednak, pozostając w sferze dywagacji, według mnie Zodiak nie sprawia wrażenia osoby mordującej swoich bliskich znajomych. Z korespondencji jednoznacznie wynika, że jego ofiary zdawały się niemal nie wzbudzać w nim emocji, a jedynie chłodną pogardę. Dwa pierwsze ataki miały formę egzekucji, liczył się fakt odebrania życia (i ewentualnie jego okoliczności), nie tożsamość ofiar. Nie jest tajemnicą, że Darlene Ferrin miała wielu adoratorów - mogła znać Zodiaka z widzenia (bez względu na to czy był nim, lub nie, Arthur Leigh Allen) lub po prostu "z przyzwyczajenia" założyć, że ją i Mike'a śledzi jeden z jej natrętnych znajomych, podczas, gdy był to morderca.

Natomiast atak nad Lake Berryessa zawsze wydawał mi się swego rodzaju eksperymentem, próbą przetestowania się w innych okolicznościach, w kontakcie fizycznym z ofiarami (lub powrotem do "starych metod", być może poprzednią ofiarą, z którą morderca miał fizyczny kontakt była Cheri Jo Bates, minęłyby więc niemal 3 lata) - stąd moim zdaniem mogło wynikać zdenerwowanie i podekscytowanie Zodiaka.


19
Moze ktos zechce podac swoje typy RGB? Taki maly eksperyment :-)
(180, 150, 90)
(100, 0, 0)
(150, 150, 80)
Tak mi się wydaję :)

Dobrze, że o tym wspomniałeś. Nocą poprawne oszacowanie kolorystyki czegokolwiek jest bardzo trudne.

20
W liście wysłanym do San Francisco Examinera, w którym zabójca po raz pierwszy nazwał się Zodiakiem pojawia się zdanie: "Mężczyzna, który powiedział policji, że mój samochód był brązowy to 40-45 -letni Murzyn, kiepsko ubrany. Stałem w tej budce i gawędziłem sobie z gliną z Vallejo, kiedy on przechodził obok. Kiedy odłożyłem słuchawkę ten cholerny telefon zaczął dzwonić i to zwróciło jego uwagę na mnie i na mój wóz". W rzeczywistości policja nigdy nie dotarła do opisywanego mężczyzny i nigdy nie złożył on oficjalnych zeznań. Kolor samochodu Zodiaka był znany tylko i wyłącznie dzięki relacji Mike'a Mageau. Część (a może nawet większość) internetowej społeczności zgromadzonej wokół sprawy Zodiaka uznaje ów "kiepsko ubranego Murzyna" za zmyśloną przez mordercę postać, która miała jedynie wprowadzić zamęt w śledztwie i utrudnić policjantom schwytanie sprawcy. Być może opisywana sytuacja i (jak się wydaje) celowe zwracanie uwagi czytelnika na kolor samochodu miały utrwalić pogląd śledczych o brązowym kolorze auta, podczas gdy w rzeczywistości mogło być ono jasnobrązowe, niemal kremowe. W swojej książce Sam stawia hipotezę, że Zodiak (w domyśle ALA) poszedł do budki telefonicznej na piechotę ze swojego domu w Vallejo, więc nawet jeśli podczas wykonywania połączenia stał przy niej jakiś samochód, to nie należał on do niego. Należy jednak pamiętać, że ten konkretny list miał charakter uwiarygadniający twierdzenia z poprzedniego listu i jego zadaniem było ostatecznie potwierdzić, że osoba pisząca wiadomości jest odpowiedzialna za zbrodnie na Lake Herman Road i w Blue Rock Springs. Z tego powodu Zodiak mógł przecież w tym przypadku przedstawić faktyczną sytuację i powstrzymać się od często stosowanych manipulacji. Gdyby tak było, oznaczałoby to, że żył lub żyje jeszcze jeden istotny świadek, który mógłby opisać wygląd zewnętrzny Zodiaka.

https://www.zodiacciphers.com/zodiac-news/the-fictitious-negro-male
Większość informacji przytoczyłem z tego artykułu. W jego końcowych akapitach jest także mowa o niepotwierdzonym telefonie do departamentu policji w Benicii, który miał być wykonany krótko po ataku z 20 grudnia 1968 r., ale to materiał na osobny wątek.

Z pewnością Zodiak wykorzystywał niemal każdą okazję by manipulować policją, jednak bez wątpienia zależało mu też na potwierdzeniu swojej tożsamości w jej oczach, oraz na wynikającym z tego rozgłosie i rozpoznawalności. Jak uważacie, czy Zodiak kłamał?

21
Jeszcze zanim Sandy spotkał Reeda i Colemana w Santa Cruz rozmawiał na plaży z innym nastolatkiem - Stevenem Straubem (który potem zostanie odnaleziony przez policję i poda jej rysopis podejrzanego), któremu miał pokazywać swój nóż i przechwalać się, że gdy próbował zaimponować pewnej dziewczynie, ta musiała poprosić policjanta o upomnienie i przegonienie Sandy'ego. Wspomniał też, że przyjechał do Santa Cruz z Oakland i jest tu od trzech dni. Co ciekawe te same historie opowiedział Reedowi i Colemanowi, z tą różnicą, że podał się za przyjezdnego z San Francisco.

Po zostawieniu Sandy'ego pod motelem w Arroyo Grande Reed i Coleman wyrzucili przez okno samochodu należące do niego stare ubrania. Gdy odnalazła je policja okazało się, że zielone spodnie, które wcześniej miał na sobie były podpisane "Bob Coffman", a kurtka w tym samym kolorze po prostu "Coffman". Sandy miał wcześniej powiedzieć swoim towarzyszom, że ukradł te rzeczy. W motelu zameldował się pod fikcyjnym adresem w mieście Bakersfield jako "William Carr". Wymeldował się z niego 3 czerwca o 11 przed południem i od tamtego czasu nie był widziany.

Gary Gilmore (ur. 1940), który został stracony w 1977 roku za morderstwa popełnione w Utah urodził się jako Faye Robert Coffman. Nie ma jednak dowodów na jego pobyt w południowej Kalifornii w pierwszej połowie lat 60.

Ronald Clifton Carr (1944-2012) urodził się i (prawdopodobnie) do lat 70 mieszkał w Oakland w Kalifornii. Służył w U.S. Air Force. Zgadza się jego wiek i część cech fizycznych. Nie ma jednak żadnych dowodów na działalność niezgodną z prawem, a nazwisko Carr jest stosunkowo częste w Kalifornii. Najprawdopodobniej wśród najbliższej rodziny nie miał żadnego Williama.

Na YouTube znalazłem amatorski dokument o Sandy'm:
https://www.youtube.com/watch?app=desktop&v=oraZh-pYlkE&ab_channel=RelaxingMusicChannel

Tutaj natomiast seria filmów zrobionych przez szkolnego kolegę Bobby'ego Domingosa i Lindy Edwards o sprawie ich morderstw i całej otoczce jaka jej towarzyszyła:
https://www.youtube.com/user/DOMINGOSEDWARDS

To jeszcze zapewne nie koniec informacji jakie zgromadzę w sprawie Sandy'ego. Mam nadzieję, że uda mi się natrafić na jakieś znaczące szczegóły, które mogłyby łączyć go z Zodiakiem.

22
(może poza młodym wiekiem, ale pamiętajmy, że był on tylko szacunkiem oraz wagą) i niemal na pewno był w okolicy, gdy dokonywano zabójstw.
Tylko ze opis Sandy'ego w zaden sposob nie pasuje do opisow Zodiaka.

Chodziło mi głównie o ogólny wygląd twarzy i okulary, choć sam nie należę do osób, które w każdym mężczyźnie w okularach widzą Zodiaka :)

Przez 6 lat Zodiak mógł jednak znacząco się zmienić, np. przytyć. Pamiętajmy też, że w lipcu 1969 roku Mike Mageau opisywał Zodiaka jako blondyna o wzroście około 5' 8" (172 cm), co mogłoby pasować do Sandy'ego. Oczywiście ze względu na okoliczności ten szacunek mógł być błędny.

23
31 maja 1963 roku 16-letni James L. Coleman i 17-letni J. C. Reed, Jr. spotykają na plaży w Santa Cruz (ok. 120 km od San Francisco, a ok. 358 km od Lompoc/Gavioty) młodego mężczyznę, który przedstawia im się jako "Sandy". Według opisu ich oraz jednego niezależnego świadka (dzięki któremu powstał także drugi rysopis) ma 17-18 lat, ok. 170-175 cm wzrostu, włosy zaczesane na bok koloru ciemny blond, okulary, waga ok. 70 kg. We trójkę wyruszają na przestępczą eskapadę podczas której okradają kobietę w jej mieszkaniu w Santa Cruz, następnie kradną samochód udając się nim na południe Kalifornii, do miasta Lompoc, gdzie docierają nad ranem 1 czerwca. Przez cały następny dzień krążą pomiędzy Lompoc i Santa Maria (ok. 40 km na północ od Lompoc). Wieczorem 2 czerwca postanawiają obrabować 63-letniego pracownika kamieniołomu Verna C. Smitha na San Miguelito Canyon Rd, odludnej drodze biegnącej przez wzgórza na południe od Lompoc. "Sandy" używając podstępu prosi go o pomoc i zatankowanie ich samochodu, a gdy Smith zaczyna tankować pojazd "Sandy" wbija mu nóż myśliwski w plecy. Vern C. Smith umiera od zadanego ciosu kilkanaście minut po północy 3 czerwca. "Sandy" obraca całą sytuację w żart, czym zapewne nieco przeraża swych towarzyszy. Około 2 w nocy Coleman i Reed zostawiają "Sandy'ego" pod motelem w Arroyo Grande, gdyż, jak sami zeznali, "zachowywał się dziwnie". Dwa dni później ich rozmowę na temat wydarzeń w Santa Cruz usłyszał recepcjonista w hotelu, w którym się zatrzymali i wezwał policję. Nastolatków przesłuchiwano oddzielnie i obaj zeznali podobną wersję wydarzeń, a także podobnie opisali swojego towarzysza. Obaj wspomnieli także, że "Sandy" wielokrotnie wspominał o chęci zakupu karabinu kaliber .22 oraz został przez jednego z nich określony jako "laughing killer" ("śmiejący się morderca"). We wrześniu 1963 roku Coleman i Reed zostali skazani na 5 lat więzienia.

Jak pewnie większość z Was wie, 4 czerwca 1963 roku w Gaviocie (25 minut jazdy samochodem od Lompoc) za pomocą najprawdopodbniej karabinu kaliber .22 dokonano morderstw Roberta Domingosa i Lindy Edwards. Atak ten jest przez wiele osób przypisywany Zodiakowi, głównie przez wiele podobieństw do ataku znad Lake Berryessa. "Sandy" przypominał rysopis Zodiaka (może poza młodym wiekiem, ale pamiętajmy, że był on tylko szacunkiem oraz wagą) i niemal na pewno był w okolicy, gdy dokonywano zabójstw.

Oczywiście to nie całość historii "Sandy'ego", można się z nią zapoznać na stronie Ricardo Gomeza, który prawdopodobnie odpowiada za zebranie tych wszystkich informacji o "Sandym", Colemanie i Reedzie.
http://mk-zodiac.com/sandy1.html
http://mk-zodiac.com/sandy2.html

Co ciekawe, postać "Sandy'ego" często pojawia się w kontekście łączenia Teda Kaczynskiego z morderstwami Zodiaka.
Tutaj z kolei sugeruje się, że "Sandy" to "Original Night Stalker":
https://murderincorp.wordpress.com/2019/07/27/laughing-killer/

Czekam na Wasze opinie o tej sprawie. Jest to bardzo mało znany wątek i rzadko pojawia się na forach czy stronach poświęconych Zodiakowi. Na ten moment uważam, że istnieje prawdopodobieństwo, że "Sandy" i Zodiak to ta sama osoba, ale jeszcze przez kilka najbliższych dni będę starał się zdobyć więcej informacji.

24
Kawiarenka / Odp: Pytanie
« dnia: 19/12/20, 11:15 »
O ile dobrze kojarzę kilka lat temu był wśród nas użytkownik, który był (chyba byłym) policjantem. Niestety ze względu na brak logowania przez długi czas jego konto zostało usunięte.

25
Forum ogólne / Odp: Zodiak a sprawa z 66 i 63
« dnia: 16/12/20, 13:41 »
Zacząłem się zastanawiać nad tym dlaczego Zodiak, jeśli popełnił zbrodnie z 1966 w Riverside i 1963 w Santa Barbara nigdy o nich nie wspomniał.

Do morderstwa Cheri Jo Bates i łączenia go z działalnością Zodiaka w Bay Area odniósł się w liście do Los Angeles Times z marca 1971.
"(...)Naprawdę należy im się uznanie za to, że natykają się na coraz to nowe dowody mojej działalności w Riverside, ale znajdują jedynie łatwe ślady, a jest ich tam jeszcze cała masa(...)"
Z jednej strony mamy tu pośrednie przyznanie się do winy, z drugiej wiele osób podejrzewa, że Zodiak miał skłonności do przypisywania sobie nie swoich zbrodni. Ja raczej uważam, że robił to rzadko (może nawet wcale) bo zdawał sobie sprawę, że jego potwierdzone morderstwa i tak wywierają pożądaną przez niego presję na gazety i społeczeństwo. Potwierdza to fakt, że przed marcem 1971 roku w ogóle nie wspominał o zabójstwie Bates, które prawdopodobnie nie było jedynym popełnionym przez niego przed 1968 rokiem. Osobiście sądzę, że podobieństwa profilu sprawcy w sprawie Cheri Jo Bates i korespondencja po morderstwie wskazują, że był nim ten sam człowiek, który około 2,5 roku później przyjął pseudonim "Zodiak".

-Natomiast co jeśli on się bał, że łącząc go z tą sprawą sprowadzi na siebie policje? Jeśli napisałby, że to jego sprawka, Policja miałaby szersze pole manewru.
Też uważam, że mógł mieć takie obawy.

26
Pozostałe szyfry / Odp: "My name is"
« dnia: 15/12/20, 12:08 »

Moim zdaniem "My name is -", który został wysłany jeszcze przed 340 nie zawiera imienia i nazwiska sprawcy z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze po co kontynuować pierwszą wiadomość w trzeciej, skoro w drugiej wyjawiło się swoją tożsamość?
Fakty sie nie zgadzaja, Jesper.

Skąd ten optymizm?
Sprawe zamknie DNA albo balistyka.
Oczywiście masz rację, zwiodła mnie anglojęzyczna Wikipedia, która podała błędne informacje, których ze względu na późną porę postanowiłem nie sprawdzić nigdzie indziej. Gdy teraz o tym myślę, to faktycznie list, w którym Zodiak zawarł szyfr "My name is -" kojarzy mi się bardziej z 1970, niż 1969 rokiem. Dziękuję za sprostowanie.

Przy okazji witam wszystkich nowych użytkowników.

Cześć, może już ktoś poruszał kwestię "My name is" ale zauważyłem, że jest on symetryczny:
Trzy litery z lewej następnie znak, z prawej taka sama sytuacja, później 5 znak który występuje trzy razy - 5 od lewej, 5 od prawej i na środku. Pomiędzy tymi znakami występują litery. Czy tak symetryczny kod skrywa nazwisko, pseudonim, imię czy jakąś informacje o sprawcy?
Może znak zodiaku lub datę urodzenia? Moim zdaniem nie imię i nazwisko.

27
340-ka Zodiaka / Odp: 340 rozwiązana!
« dnia: 15/12/20, 02:37 »
Tak, uda sie.
Skąd ten optymizm?
Cytuj
Z pewnoscia nie zaszkodzi. Sama tresc raczej w tym nie pomoze, natomiast znajomosc sposobu jej zaszycia moze pomoc np. w rozkodowaniu szyfru "My name is" - a to juz moze bardzo znaczaco pomoc w poznaniu jego tozsamosci.
Jak sam napisałeś, treść 340 właściwie nie wiele zmienia w kwestii odkrycia tożsamości Zodiaka, wygląda na swego rodzaju kontynuację 408 i ma podobną tematykę. Moim zdaniem "My name is -", który został wysłany jeszcze przed 340 nie zawiera imienia i nazwiska sprawcy z co najmniej dwóch powodów. Po pierwsze po co kontynuować pierwszą wiadomość w trzeciej, skoro w drugiej wyjawiło się swoją tożsamość? Zodiak musiał mieć pewność, że nikt jej nie odkryję, nawet po dłuższym czasie. Po ostatecznym rozwiązaniu 340 możemy raczej odrzucić hipotezę, że to bezsensowny ciąg znaków. Więc "My name is -", podobnie jak 408 i 340 zawiera jakąś treść (być może również związaną z niewolnikami, rajem itp.), ale nie ma tam "czarno na białym" nazwiska Zodiaka. Pamiętajmy także, że w liście do S. F. Chronicle z 31 lipca 1969 r. twierdził, że 408 zawiera jego tożsamość, co oczywiście okazało się nieprawdą. Po drugie Zodiak często naigrywał się z odbiorców swoich listów, ale to chyba wszyscy wiemy.

28
340-ka Zodiaka / Odp: 340 rozwiązana!
« dnia: 12/12/20, 15:15 »
Też mnie to mocno zaskoczyło, podobnie jak Squeglee nie sądziłem, że jakikolwiek znaczący przełom kiedykolwiek w tej sprawie nastąpi. Osobiście uważałem 340 za szyfr mający jakąś logiczną treść, ale na tyle skomplikowany, że niemożliwy do rozwiązania.

29
Jeden z użytkowników YouTube pod filmem przedstawiającym reportaż stacji telewizyjnej KPIX z Bay Area dotyczący ataku znad Lake Berryessa zauważył, że wśród kartek przysłanych Bryanowi Hartnellowi do szpitala jest jedna podobna do tej wysłanej przez Zodiaka do SF Chronicle 28 kwietnia 1970 r. Nie jest to uderzające podobieństwo, sprowadza się ono do niskiej postaci siedzącej na koniu/ośle. Najbardziej prawdopodobne jest, że pochodziła ona od znajomego Bryana, jednak przysłanych kartek było bardzo dużo, więc nikt mógł nawet do niej nie zajrzeć, mogła też być pusta. Ciekawie byłoby, gdyby pochodziła od Zodiaka, który przecież bardzo lubił wysyłać korespondencję do policji i gazet, ale zdarzało mu się pisywać również do osób prywatnych (Melvin Belli, Paul Avery, to może i Bryan Hartnell?).

https://www.youtube.com/watch?v=IP3tlUjU-RI&t=431s
3 minuta i 33 sekunda filmu, prawa skrajna kolumna, trzecia kartka od góry.

Oczywiście to tylko takie luźne gdybanie, bez możliwości określenia pochodzenia kartki, żeby uchronić forum przed zbyt długim milczeniem :)

30
Forum ogólne / Odp: Ankieta dotyczaca Sprawy Zodiaka
« dnia: 18/03/20, 21:04 »
1. Nie jestem i nigdy nie byłem tego pewien. Od dłuższego czasu przestałem też miewać "swoich" podejrzanych.
2. Tak
3. Raczej nie
4. Raczej tak
5. Tak
6. Tak, jednak prawdopodobnie rozszyfrowanie jest niemożliwe, treść zna/znał tylko Zodiak.


Strony: 1 2 3 4 5